środa, 29 lipca 2015

Portret psychologiczny kapusia - opracowanie własne

"W kultowym, opowiadającym o absurdach rzeczywistości filmie „Miś” Stanisława Barei, w pokoju prezesa klubu sportowego znajdowała się wielka, rzeźbiona szafa. Pracownicy mogli wejść do gabinetu, nacisnąć przycisk i, gadając do mebla, powiedzieć co im leży na sercu, zaśpiewać piosenkę (słynne „łubu, dubu, łubu, dubu,  nie żyje nam, prezes naszego klubu”), albo poinformować, że ten, czy tamten nazwał szefa głupolem."

Zacytowany fragment artykułu dotyczącego donosicielstwa w pracy, jednak można go znakomicie przełożyć na tzw. "usbeka społecznościowego" (nazwa własna).

Kim jest taki człek? To najczęściej sfrustrowana osóbka, dla której nic innego tylko zwykła codzienność (życie) jest powodem frustracji. Taka Dulska przeżywająca degradację społecznościową chociażby jako rodzic poprzez np ograniczenie praw rodzicielskich, nieważne, że to na skutek jej zaniedbań a nie działań otoczenia, jej pozycja staje się coraz niższa. Wizerunek takiej osoby staje się coraz gorszy. Dzieci tracą zaufanie i szacunek. To powoduje u niej mocny stres. Tacy ludzie z kolei rozpaczliwie szukają sposobów na odwrócenie niekorzystnej tendencji. Nie wie jednak jak to odmienić. Im bardziej nie rozumie sytuacji tym bardziej skłonność do zachowań nieetycznych jest silniejsza.

U takiej osoby znaczącym, powodem dodatkowo jest zazdrość, może to być zazdrość nie tylko na powodzenie ze względów materialnych, ale na to, że ktoś inny potrafi ułożyć sobie życie prywatne lub zawodowe, zazdrość o rodzinę, wygląd itd. Z artykułu i powołanych w tekście badań wynika, że częściej są to kobiety: "osoby niegrzeszące urodą, intelektem, kompetencjami, ale za to energiczne, o których się mówi, że „wszędzie ich pełno”". I co bardzo istotne cytuję: "Przy tym, w swoim mniemaniu, zazwyczaj nie robią nic złego. Informują jedynie o nieprawidłowościach, co nie jest praktyką naganną."

Sposobem na swoje problemy jest chęć pognębienia drugiej osoby. Czy to w pomówieniach, wyssanych z palca historiach, opowiadaniu o wydumanych winach, jak to nie wystarcza w składaniu donosów. Frustracja wzrasta gdy po kolei każdy donos, każda sprawa Sądowa jest dla niej przegrana. Zważywszy na pozytywny efekt poszczególnych kontroli, dla normalnego człowieka niezrozumiały jest sens składania takich donosów. Dla kapusia sam donos jest przyjemnością samą w sobie.

Rozmowy z takim człowiekiem nie mają sensu, gdyż to osoba o niskich kompetencjach oraz inteligencji, a nadto o niskim poczuciu swojej wartości, stąd tłumaczenie o braku etyki takiego działania i oczekiwanie na zrozumienie nie ma sensu. "Odpowiadanie prawie nigdy nie przynosi korzyści. Zarówno tłumaczenie prawdziwych czy wydumanych win, ani kontratak nie są, zdaniem specjalistów, skuteczne."
Jednak w tej kwestii jestem odmiennego zdania, tłumaczenie nie ma sesnu, natomiast należy reagować.
Zacytuję: "Jednak jak wynika ze statystyk, prędzej czy później każdy staje się obiektem takich informacji."

Dziękuję za uwagę.
Motto



Źródło: http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/portret-psychologiczny-kapusia/ym6rx

niedziela, 5 lipca 2015

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej gwarantuje każdemu wolność wypowiedzi. Oznacza to, że każdy z nas ma prawo do wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania uzyskanych informacji.

niedziela, 28 czerwca 2015

Złudny świat


"System urojeń. 
Takie fałszywe sądy pacjenta są niekorygowalne; nie daje on sobie wyjaśnić, wytłumaczyć, że to, co myśli, nie ma miejsca w rzeczywistości, nie dzieje się naprawdę. Pacjent jest głęboko przekonany o prawdziwości swoich urojeń, „wierzy w nie”, „wie”, uważa, że to jego sądy są prawdziwe, a inni albo ich nie dostrzegają, albo wręcz są „przeciwko niemu”, chcą z niego „zrobić chorego”, kiedy właśnie to on „jest zdrowy”. Może nawet takie osoby, które starają się mu pomóc i „tłumaczyć, że on nie ma racji”, włączyć w system swoich urojeń, jako biorące udział w „zmowie przeciwko niemu” (np. rodzinę, znajomych, osoby z pracy). Do tego grona trafiają nieraz także, osoby i instytucje"

"Czasami obszar urojeń danej osoby jest na tyle prawdopodobny, że bliscy i osoby znajome „wierzą” w prawdziwość opisywanych wydarzeń, współczują, doradzają, starają się pomóc znaleźć rozwiązanie. Dopiero konfrontacja z realnością pokazuje tym osobom „wyimaginowany charakter” podawanych przez chorego faktów."


Źródło: http://psychiatria.mp.pl/choroby/show.html?id=73534

czwartek, 4 czerwca 2015


Czas leci szybko i dzisiaj sobie uzmysłowiłam jak długo już prowadzę tego bloga. Ostatnimi czasy coraz rzadziej coś piszę, gdyż temat Presco, od którego zaczęłam już się wyczerpał, w pozostałych tematach częściej udzielam się w grupach internetowych.

Oglądając statystyki bloga, można dokonać pewnego podsumowania:

"Potyczki z codziennością" na dzień dzisiejszy maja 38342 wyświetlenia. Czy to dużo czy mało? Dla mnie to ogromny sukces, którego się nie spodziewałam. Tym bardziej, że po pierwsze okazuje się, że zbiór wiadomości o Presco w jednym miejscu był potrzebny - uświadomiłam sobie to po otrzymaniu podziękowań zarówno w komentarzach jak i priv. Po drugie okazuje się, że świat jest mały i można przez przypadek poznać osoby, których pewnie by się nigdy nie poznało. Tu pozdrawiam pewną osóbkę, bardzo fajną - szkoda tylko, że w takich okolicznościach.

Najczęściej do tej pory otwieranym i szukanym postem był post z wzorami pism do Sądu w sprawie Presco, ale (o dziwo) drugim, który jest ogromnie popularnym jest: http://potyczkizcodziennoscia.blogspot.com/2014/02/zudna-bajka-o-cudownej-mamusi.html
dlaczego? być może bulwersuje tak jak mnie zbulwersował.

Świetną analizą podobnej postawy jest ten post oparty na cudzym artykule. Bardzo go lubię http://potyczkizcodziennoscia.blogspot.com/2014/02/kobieta-ofiara.html

Czy będą powstawać następne? Zobaczymy. Ostatnimi czasy napotykam tyle dobrych wypowiedzi na cudzych blogach, że uznałam, że temat się wyczerpał. Ale życie pokaże swoje.




Polecam np:
http://www.lenkowomi.com/2014/06/i-pan-ksiaze-sie-wyprowadzi-czyli-o.html

http://www.milosctopasja.com/artykuly/pelny/803/rozwod-to-nie-gra-w-szachy-a-dzieci-to-nie-pionki

http://malgorzataohme.mamadu.pl/119449,kochani-nie-pozwolcie-wciskac-sobie-kitow-milosc-jest-albo-jej-nie-ma

http://kobieta.wp.pl/kat,26321,title,Kto-jest-lepszym-rodzicem-po-rozwodzie,wid,13463463,wiadomosc.html?ticaid=1151a7&_ticrsn=3
http://m.onet.pl/styl-zycia/kobieta/zdrowie/porady-ekspertow/psycholog,yxxrg

niedziela, 22 marca 2015

Czym jest sprawieliwość


Sprawiedliwość – "uczciwe, prawe postępowanie"[1]. Jedno z podstawowych pojęć etycznych i prawnych, oznaczające cechę przypisywaną jednostkom (osoba sprawiedliwa), działaniom (sprawiedliwe postępowanie) czy instytucjom społecznym (sprawiedliwe prawa, sprawiedliwy ustrój, sprawiedliwy wyrok), wiązaną najczęściej z odpowiednim rozdziałem dóbr lub bezstronnością.(źródło: Wikipedia)

Pozornie proste i zrozumiałe. Jednak różni ludzie mogą sprawiedliwość postrzegać w odmienny sposób, z innego punktu widzenia. A co poniektórzy tacy jak Dulska będą jak wszystko podciągać pod swojego "ego" i przede wszystkim swoje potrzeby. "Coś chce to zrobię wszystko aby to dostać".

"W tym sensie przyjmuje się, że osoba starająca się działać sprawiedliwe przykłada do siebie i innych ludzi zawsze tę samą miarę moralną i stara się w relacjach z nimi postępować zawsze zgodnie z wyznawanymi przez siebie zasadami etycznymi. Dotyczy to szczególnie sytuacji, w których występuje konflikt interesów." (Wikipedia)

Tak wypatrzony umysł Dulskiej naciąga jednak swoją miarę "moralną" (celowo w cudzysłowie, gdyż coraz bardziej jestem przekonana, że  jakiejkolwiek moralności wobec drugiego człowieka w tej postaci nie ma) wobec własnych dzieci, oraz otoczenia. W swym mniemaniu bardzo sprawiedliwa, zapomina bardzo szybko jak była "sprawiedliwa" gdy wyrzucała własne dziecko z domu, szantażowała, nie pozwalała zabrać odzieży czy po to, aby wzbudzić zazdrość kupowała rodzeństwu drogie ciuchy myśląc, że wróci gdy jej zrobi się szkoda tego co zostawiła. Wyjazdy, wypady i kasa to było "sprawiedliwe".

"Klasyczna definicja sprawiedliwości pochodzi od rzymskiego prawnika Ulpiana, według którego sprawiedliwość jest stałą i niezmienną wolą przyznania każdemu należnego mu prawa (Iustitia est constans et perpetua voluntas ius suum cuique tribuere)." (Wikipedia)

Ależ dla Dulskiej prawa ma tylko ona. Ma w głębokim poważaniu chociażby prawa dziecka.

"W sensie religijnym „sprawiedliwość jest cnotą moralną, która polega na stałej i trwałej woli oddawania Bogu i bliźniemu tego, co im się należy” (KKK 1807)"

A czym dla Dulskich jest cnota moralna w aspekcie katolika? Dla kogoś kto sypia z żonatymi facetami, ale uważa się za ich ofiarę (ona kochająca przecież naiwnie mu wierzyła, w końcu ma rozumek nastolatki). Dla kogoś kto bez pardonu wchodzi buciorami w życie rodziny. Niszczy życie dzieciom. Puka do drzwi tylko po to , żeby kosztem innych postawić na swoim - WYGRAĆ. Czy dla takiej osoby znajome są jakiekolwiek wartości moralne właściwe dla katolika i normalnego prawego człowieka? 

W życiu bywa różnie, ale dla człowieka, który sam odwołuje się do sprawiedliwości szacunek dla drugiego człowieka, zwłaszcza dzieci powinien być oczywisty. A nie własne dążenie po trupach do celu. 

W życiu często bywa tak, że zło dane komuś wraca.




niedziela, 11 stycznia 2015

piątek, 9 stycznia 2015

piątek, 26 grudnia 2014

Koniec roku 2014

Podsumowując blogowy rok chciałabym podziękować wszystkim czytelnikom. Początkowo myślałam, że blog zakończy się na tematyce Presco, która (oprócz Dulskiej) pobija rekordy popularności i nie gaśnie na popularności. Dziękuję za miłe słowa z podziękowaniami za wzory pism i podpowiedzi. Cieszę się, że pomogły w walce ze sprawiedliwością. Z czasem jednak okazało się, że życie pokazuje różne oblicza i dostarcza nam nowych historii, które warto opisywać, a prawdę wyciągać na światło dzienne. Tym bardziej to cieszy, że wiem iż moja praca nie idzie na marne i znalazły się osoby, które są wdzięczne za to, że wreszcie się pisze o pewnych sprawach a nie ulega stereotypom i manipulacji, oraz takie, które dzięki temu poznały prawdę i otwarły się im oczy.
Życzę wszystkim aby nie ulegały manipulacjom tylko zawsze spojrzały obiektywnie i z dystansem. Tym zmanipulowanym życzę dystansu i radzę zamiast np publikowania modlitw na portalach i pisania (lub mówienia dzieciom) moralizatorskich komentarzy pomodliły się za swe rodzeństwo bezpardonowo próbujące ingerować w cudze życie próbując rozbijać rodziny.  A kiedy w grę wchodzi dobro dzieci i rodziny to właśnie to stawiały na pierwszym miejscu. 


Wszystkim do siego roku!

niedziela, 21 grudnia 2014

Zaburzenia osobowości

Nie mam już wątpliwości, że osoby typu Dulskie mają zaburzenia osobowości, obojętne czy jest to mężczyzna czy kobieta. Czytając artykuł dotyczący właśnie zaburzeń moje resztki wątpliwości zostały rozwiane całkowicie.
"
Do objawów osobowości antyspołecznej należą:
  • brak poczucia winy,
  • tendencja do nagłej zmiany zachowania,
  • niemożność emocjonalnego związania się z drugim człowiekiem,
  • impulsywność,
  • tendencja do manipulowania innymi ludźmi.
Problem z osobowością antyspołeczną polega w głównej mierze na stosunkowo rzadkiej diagnozie zaburzenia. Chory czuje się bowiem ze sobą dobrze, nie ma poczucia że coś mu dolega, że coś jest nie tak – to otoczenie widzi problem (np. w zachowaniach agresywnych, biciu żony itd). "

Niektóre zachowania Dulskiej nie sposób wytłumaczyć logicznie, należy więc szukać odpowiedzi w psychiatrii. Osoba taka, nie widzi, że robi krzywdę innym osobom, nie ma poczucia winy, a nawet uważa siebie za skrzywdzoną. Nigdy więc do końca nie zwiąże się emocjonalnie, gdyż każdy związek z czasem skonczy się z fiaskiem, gdyż dla niej nie ma miejsca dla partnerstwa, pójścia na kompromis, oraz zrozumienia drugiego człowieka i empatii. Wręcz przeciwnie będzie próbowała wpływać na osoby trzecie tak aby widziały świat jej chorymi oczyma. Kiedy ktoś się sprzeciwi będzie agresywna i będzie działać pod wpływem impulsu. Idiotyczne nieprzemyślane dzialania (komentarze o sobie, podszywanie się pod inną osobę, to działanie - impuls w danym momencie, nieprzemyslany bo w rezultacie działa na swoją niekorzyść i psuje swoją opinię, przynajmniej wśród ludzi inteligentnych, którzy nie wierzą w bzdury i jej zakłamany świat). Oczywiście jest grupa, która podporządkuje się grze, czy osób podobnych, czy tak silnie zmanipulowanych to juz inne pytanie.

np bordeline "
Osobę z zaburzeniami typu borderline cechuje brak stabilnego obrazu siebie. Są to osoby z trudnościami w relacjach interpersonalnych o licznych zaburzeniach nastroju. Bardzo często osobowość borderline łączy się z tendencjami autodetrukcyjnymi, ale również ze zdolnościami artystycznymi (Vincent van Gogh, Sylvia Plath).
Są to osoby impulsywne, które nie są w stanie budować trwałych związków emocjonalnych, często wchodzą w konflikty z otoczeniem, a jednocześnie wykazują duży lęk przed samotnością i wrażliwość na odrzucenie. W odróżnieniu do innych zaburzeń osobowości, typ borderline może objawić się późno – około 30 – 40 roku życia."
'
  • Osobowość pasywno – agresywna - trudności w kontrolowaniu agresji, występuje tendencja do jej tłumienia. Człowiek taki może być np. pasywny w domu, a aktywny w pracy.
  • Osobowość histeryczna - od nerwicy histerycznej różnicuje ją brak konwersji. Charakterystyczna jest zmienność nastroju, brak wglądu w siebie i własne motywacje.
  • Osobowość obsesyjno – kompulsywna - osoba ma tendencje do rytualizowania codziennych czynności, zamykania się w schematach. Z czasem, tendencje te mogą doprowadzić do wystąpienia nerwicy anankastycznej bądź depresji.
  • Osobowość eksplozywna - wybuchy agresji nieproporcjonalne do bodźca.
  • Osobowość paranoidalna - nieufność, podejrzliwość wobec otoczenia, projekcja wrogości.
  • Osobowość cyklotoniczna - występują zmiany nastroju podobnie jak w psychozie maniakalno depresyjnej, lecz mają o wiele łagodniejszy przebieg. Pacjent waha się od depresji do euforii, będąc w stanie euforii podejmuje zobowiązania, których nie jest w stanie dotrzymać, gdy popada w depresję."
Myślę, że pewne cechy posiada każdy z nas, ale gdy jest to wsyzstko pod kontrolą i nie nagromadzone to jest w porządku, ale jeżeli traci się kontrolę nad reakcjami i życiem to warto udać się do specjalisty.

Źródło: http://www.psychiatra.mobi/zaburzenia-osobowosci.php



sobota, 13 grudnia 2014

Czym jest manipulacja i jak duży wpływ ma na otoczenie

Dzisiaj trochę zbaczam z analizy postawy samych kobiet Dulskich na temat, który mnie bardzo zastanawia, mianowicie co sprawia, że takiej żmiji wierzy grono osób, że potrafi omamić niektórych facetów, oraz że współczują jej często ludzie na poziomie. Czy to frajerzy? Czy łatwowierne osoby? Czy taka osoba jest po prostu świetną manipulantką?

Bo to, że jest hipokrytką to doskonale wiemy. Na to przykładów już dawałam wiele robienie z siebie ofiary sama będąc "katem" dla swojego dziecka oraz męża. Opowiadanie o wyimaginowanych zdradach w momencie gdy sama zdradzała. Narzekanie na imprezowanie gdy sama imprezować uwielbia. Ukazywanie się w dobrym świetle jako kobieta w momencie gdy sypia z żonatymi mężczyznami. Mówić o zdradzie, gdy nie widzi się nic złego  w seksie z żonatym mężczyzną. Mieć pretensje o małe alimenty w momencie gdy samej się ma problem z płaceniem należnych alimentów.

Czym jest manipulacja? " w psychologii oraz socjologii forma wywierania wpływu na osobę lub grupę w taki sposób, by nieświadomie i z własnej woli realizowała cele manipulatora." Osoba taka oczywiście nie jest świadoma jakie środki wykorzystuje manipulator. Będzie więc snuła opowieści o swym strasznym związku, nieszczęśliwym życiu. Będzie też stosowała bardziej przyziemne sposoby takie jak "zwabienie męża" na dobrą kuchnię: wezwie catering, kupi gotowca, ale będzie z zaczerwienionym policzkiem słuchać pochwał jaka to dobra kuchareczka. Zrobi to wszystko aby owinąć ofiarę wokół palca tak, że uwierzy w to wszystko i będzie myślał, że ONA jest dla niego najlepszym co miało go spotkać. Zrobi mu zwyczajne pranie mózgu. Chwilowo taki facet będzie żył jak w bajcie, w ułudzie. Ta biedna ofiara niczego nie spodziewająca się jednak dostanie życiowego kopa jak już będzie wiadome , że jest usidlona. Wtedy nie pytajcie. Ona zrobi wszystko tak zeby było jak ona chce, a jesli to nie będzie wychodzić to się zemści. Wzywanie policji, próby tworzenia niebieskiej karty, bezpodstawne oskarżenia. Jej działania są z jednej strony okrutne, ale prowadzi również dziecinadę w zależności od sytuacji.
W złości potrafi okładać pięściami. Kiedyś próbując uderzyć nie trafiła w cel lecz w szafkę i połamała palce - cóż los lubi płatać figle. 
A życie jest przewrotne i potrafią odwracać się role pani Dulska (tak mi się nasunęło: a z czyim mężem dzisiaj śpisz? ).
A wiecie komu Dulska się skarży? swoim byłym ofiarom, bylemu mężowi, córce. Na co liczy? Na ich obronę. Dobre sobie. Żyje w ciągłym przeświadczeniu swojej krzywdy.

Tak sobie myślę, że szkoda tylko , że zgodnie z przysłowiem "Niedaleko pada jabłko od jabłoni" są dzieciaki, które raz, że w genach, dwa, że widząc to wszystko (że tak łatwiej żyć, że cwaniactwo wiele razy zwycięża) a trzy, będąc tak wychowywane przeniosą w następne pokolenie coś co powinno się wyplewić.

niedziela, 9 listopada 2014

Wniosek o zmianę miejsca zamieszkania oraz zmianę wyroku w sprawie praw rodzicielskich

Sądy rodzinne w Polsce są bardzo sfeminizowane (w sądach katowickich nie ma ani jednego mężczyzny sędziego). Kiedyś pomyślałabym, że kobieta potrafi zrozumieć, spojrzeć bezstronnym okiem i ocenić sytuację bardzo intuicyjnie. Teraz, znając wiele historii pokrzywdzonych ojców wiem, że niekoniecznie. Jednak uważam, że mimo wszystko warto walczyć w swoich sprawach, gdyż mimo, że startuje się z gorszej pozycji to można udowodnić swoje racje.

Dzisiaj poruszam ważną sprawę w sytuacji po rozwodzie, gdy nie ma możliwości opieki naprzemiennej, matce zależy na dziecku jako po pierwsze elemencie przetargowym oraz skarbonce, a dziecko jest na tyle duże, że jest dopuszczone do głosu w sądzie (jest nastolatkiem). W podobnej sytuacji, ale gdy dziecko byłoby maleńkie uważam, że byłyby marne szanse aby starać się o opiekę nad dzieckiem.

W sytuacji, gdy nastolatek jest pewny tego, że chce zamieszkiwać z ojcem, jest bardziej przywiązany do ojca, to dlaczego mu na to nie pozwolić? Już nie wspominając o bardziej skrajnych przypadkach kiedy matka każe się wynosić do ojca a potem udaje, że walczy w sądzie o powrót dziecka, strasząc go, nękając i śledząc - co zeznaje i potwierdza sam małoletni na przesłuchaniu.

No cóż przechodząc do sedna. Sprawa niby banalnie prosta. Rodzice nie mogą porozumieć się w sprawie, więc strona zainteresowana (ojciec) składa wniosek o zmianę miejsca zamieszkania oraz wniosek o zmianę wyroku rozwodowego w kwestii praw rodzicielskich> 100 zł. 
Wzorów nie ma sensu zamieszczać gdyż jest to kwestia opisania swojej sytuacji, oraz logicznego i sensownego uzasadnienia dlaczego wnosi się taką sprawę.

Termin? "bezzwłocznie". Czyli - przepraszam za wyrażenie: można czekać do usranej śmierci, należy się uzbroić w cierpliwość, norma: wyznaczenie pierwszej sprawy ok 1,5 miesiąca  każdej kolejnej (zapomnij, że zakończy się na jednej) 1,5-3 m-cy. Tak bezzwłocznie i ekspresowo działają Sądy Rodzinne. Do tego dochodzi działanie drugiej strony: wszystko aby przedłużyć sprawę: pomimo ograniczenia terminu w składaniu wniosków dowodowych co rozprawa nowy, oskarżenie sędziego o stronniczość, co jeszcze? możemy się liczyć z nie odbieraniem poczty (choć ryzyko drugiej strony, ale zdarza się) co to jej daje? Nie masz praw rodzicielskich ciągle płacisz jej alimenty na dziecko które już sam utrzymujesz (dopóki nie założysz sprawy o zniesienie alimentów) no i oczywiście przez cały ten okres ona nie ma wyroku ze musi łożyć na dziecko, więc wiadomo: nie poczuwa się do obowiązku. Zacznie po wielu miesiącach licząc się ze zbliżającą sprawą alimentacyjną, aby poudawać, że coś wysyła drobne kwoty.
 Trzeba też pamiętać, że jeśli nie ojciec nie wniesie o zabezpieczenie miejsca zamieszkania na czas procesu to może też się liczyć z uprzejmymi wizytami policji. Wszystko zależy od inwencji drugiej strony. Nie donosik na policji to gdzie indziej. 

Należy jednak zauważyć, że taki sędzia też tylko człowiek i stawiając się na sprawie widzi dwie strony, zwykle skłócone i komu ma wierzyć? Dlatego powołuje jako dowód badanie biegłego, wizyty kuratorskie, zeznania świadków ( o ile konieczne), dowody z przesłuchania.
Wyrok nie zależy więc od jednego człowieka (przynajmniej w takiej sprawie). Jeżeli wszystkie dowody wskazane w sprawie (wynik badań, zeznania świadków itd) wskazują na to, że dziecko powinno mieszkać akurat z tym rodzicem (np ojcem) to sędzia nie podejmie innej decyzji, gdyż nie ma do tego podstaw.
Dlatego twierdzę, że nie należy bać się spraw sądowych mimo, że nie należą do przyjemnych.

Są i takie sedna wyroków jak poniżej, jeden z przykładów,  gdzie ojciec otrzymuje władzę rodzicielską i sąd przychyla się do wniosku o zmianę miejsca zamieszkania (oczywiste bez danych):

" Biorąc powyższe pod uwagę sąd orzekł jak w sentencji na podstawie art 106 w zw z art 107 kriop, ponieważ obecnie ojciec........ w szczególności ze swoją żoną ............. i rodziną,  stwarza lepsze warunki do wychowywania małoletniej........ zwłaszcza wobec determinacji małoletniej i jej silnego dążenia do rodziny ojca. Małoletnia............... ma obecnie...... lat, jest dużą dziewczynką, nie chce mieszkać z matką. Sąd zobowiązany był wziąć pod uwagę jej życzenie. Zwłaszcza, że potwierdza to i opinia biegłego psychologa i protokoły przesłuchania stron i świadków, wywiady kuratora sądowego jak i ostatnie przesłuchanie kuratora...... na rozprawie..."




Troszkę reklamy.


poniedziałek, 3 listopada 2014

Rozstania dalekie i bliskie - to my, dorośli a co z dzieckiem?

To w jaki sposób człowiek zakańcza swój związek, nie świadczy tylko o jego szacunku do drugiego człowieka, ale również pokazuje jego poziom etyczny, emocjonalny i dobre wychowanie.
Rozstania wpisane są w nasze życie. Czasami (coraz częściej) rozstajemy się z osobą, z którą wiązaliśmy przyszłość. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć oraz nie wchodzimy w nowy związek ze świadomością, że być może nic z tego nie będzie i trzeba się na taką opcję przygotować. Wierzymy, że będzie dobrze. Dlatego gdy związek rozpada się towarzyszy temu momentowi wiele emocji. To naturalne. Z tego co obserwuję jednak większość ludzi daje się ponieść emocjom do takiego stopnia, że walka to punkt numer jeden. Podczas rozwodu ludzie tak bardzo są opętani, że nie zważając na dzieci, powołując się na ich dobro tworzą z nich element przetargowy. A dziecko widzi, czuje, obseruje i bierze przykład. Obojętne w jakim jest wieku. 

Żeby tego było mało, rodzic, z którym dziecko mieszka po rozwodzie a w większości przypadków jest to matka, traktuje dziecko jak własność lub szpadę, którą można wymierzać przeciw ojcu (w końcu to on zniszczył jej życie to trzeba się mścić). Ojciec przyjeżdza - nie może zobaczyć dziecka, zbyt rzadko widuje się z dzieckiem - też zły bo go nie interesuje. 

A co z dzieckiem? Rodzic, z którym dziecko mieszka - Matka, która nastawia dziecko przeciw ojcu, czy oczernia go (lub odwrotnie ojciec o matce) nie zdaje sobie sprawy jaką przemoc stosuje. Tak, tak przemoc.Rodzic, który nie pozwala na widzenia drugiemu rodzicowi, nie licząc się ze zdaniem dziecka, Sądu, itd. Matka serwująca dzieciom przesłuchania w sprawie bezpodstawnych oskarżeń ojca o molestowanie dzieci - liczy się z uczuciami tych dzieci i ich przeżyciami?

Proces alienacji rodzicielskiego - cóż to takiego? Otóż przemoc o której pisałam wyżej wchodzi w skład takiego procesu. Alienacja rodzicielska bowiem jest przemocą emocjonalną wobec dziecka. A alienacją rodzicielską mogą być: szantaż emocjonalny, okazywanie w obecności dziecka nienawiści wobec drugiego rodzica, wzbudzanie niechęci do niego, a także niedopuszczanie do kontaktu z nim, itd.
Jednak mało kto wie, że coś takiego istnieje. Rozmowy toczą się zwykle przy dzieciach, często wmawia się, że tata był zły. Niestety w umacnianiu tej sytuacji pomagają instytucje typu MOPS, Sąd ulegający stereotypom, że mężczyzna jest katem a kobieta ofiarą. 
A dzieci cierpią, gdyż sytuacje około rozwodowe oraz po rozwodzie wywołują ogromny wpływ na dzieci. Badania bowiem prowadzą do udowodnienia, że alienacja rodzicielska powodować moze:  zachowania autodestrukcyjne, blokadę własnej indywidualności, łatwość uzależniania się, obniżoną samoocenę, gniew, agresję, depresję, niepokój. Trudności w budowaniu związków,problemy emocjonalne, tendencje do samobójstwa. Dzieci alienowane przez jednego z rodziców mają tendencje do oczerniania i obmawiania rodzica z którym nie mieszkają, mogą być nadpobudliwe a również mieć problemy somatyczne. Dziecko może być związane z rodzicem z ktorym mieszka nawet więzią opartą na fantazjach paranoidalnych dotyczących rodzica z ktorym nie mieszka.....
Mało?

Wystarczająco żeby uświadamiać nie tylko zwyczajnych ludzi (choć przede wszystkim), ale walczyć o zmianę prawa rodzinnego oraz świadomość Sędziów Rodzinnych.

Tutaj mapa drogowa, o której wprowadzenie walczymy: http://www.luminpdf.com/files/7171882/20141102%20W%20Stron%20Dziecka%20Nr-1%20dodatek%20specjalny.pdf (hasło tataija) - ciągle poprawiana (można komentować)

i petycja http://www.petycjeonline.com/signatures/zmiany_w_prawie_rodzinno-opiekuczym/start/20


Żródło informacji o alienacji rodzicielskiej: https://sites.google.com/site/maciejwojewodka/home/alienacja-rodzicielska-pa-a-zespol-alienacji-rodzicielskiej-zjawisko-pas 
oraz doświadczenie własne i otoczenia
 

niedziela, 19 października 2014

Zarzuty zniesławienia i obrażania na tle kodeksu karnego oczami nie prawnika

Witajcie. Chciałam wrócić do tematyki zniesławienia oraz obrażania kogoś w obliczu prawa. Dlaczego? Jeśli śledzicie bloga domyślacie się, że miałam sprawę jednej z czytelniczek w sądzie karnym. Nie podaję nazwisk i szczegółów z wiadomych względów. Lecz sprawa jest na tyle istotna, aby ją poruszyć. Mianowicie pod lupę należy wziąść art. 212 oraz 216 K.K.

Opieram się na znalezionych materiałach w internecie, które pomogły mi w tej prostej, ale kłopotliwej sprawie. Mianowicie Kodeks :) (wiadomo), oraz materiały typu "Praktyczny Przewodnik po art 212" Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Pewnie niektórzy wiedzą, że wokół tego przepisu było głośno i są grupy, które nalegają aby został zniesiony gdyż poniekąd zezwala cenzurować teksty i wypowiedzi. I mają rację.

Czytający mojego bloga mogą zauważyć, że teksty pisane są bezosobowo, satyrycznie i zawsze podkreślam, że dotyczą nie osoby, lecz pewnych zachowań. Oparte są właśnie na zachowaniu osoby/ osób, ale nigdy nie pisane wprost o żadnej osobie. Więc stwierdzenie, że "ona pisze o mnie aby mnie poniżyć" jest ewidentnie przyznaniem się do tego, że tak się postępowało. Czy nie mam racji?

Ale mniejsza z tym sprawę wygrałam, gdyż ją umorzono cytuję: " na mocy art. 17par1pkt2 kpk umorzyć postępowanie karne przeciwko... o zarzucane jej, a opisane wyżej czyny kwalifikowane jak powyżej, tj wobec BRAKU ZNAMION CZYNU ZABRONIONEGO. 
Na mocy art 632pkt1 kpk kosztami procesu obciążyć oskarżycielkę prywatną - czy nie szkoda pieniędzy... zemsta silniejsza...

"Biorąc pod uwagę  okoliczności sprawy, w ocenie Sądu zamiarem oskarżonej nie było pomówienie oskarżycielki prywatnej i poniżenie jej w opinii publicznej  (czego wykazanie niezbędne jest dla przypisania odpowiedzialności karnej z art 212par2 kk), ale zajęcie stanowiska w sprawie istotnej dla jej rodziny. Z treści oświadczeń ani też z okoliczności jakich zostały one umieszczone na blogach oraz portalu Facebook, w żaden sposób nie wynikał zamiar zniesławienia" 

Jak się więc bronić przed bezpodstawnymi oskarżeniami? Chyba zdrowym rozsądkiem i opanowaniem oraz wiadomo.... minimalną znajomością prawa.

A przepisy brzmią:

§ 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła,
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. Jeżeli zniewagę wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności cielesnej lub zniewagą wzajemną, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.

TUTAJ - ZWRÓĆ UWAGĘ NA PARAGRAF 3! 
§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

§ 1. Nie ma przestępstwa określonego w art. 212 zniesławienie, § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 zniesławienie, § 1 lub 2, kto publicznie 
podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut:
1) dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub
2) służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.
Jeżeli zarzut dotyczy życia prywatnego lub rodzinnego, dowód prawdy może 
być przeprowadzony tylko wtedy, gdy zarzut ma zapobiec niebezpieczeństwu
dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji małoletniego

W przypadku tego przepisu również zwróćcie uwagę na kontrapunkty oznaczone na czerwono.

Warto też pamiętać, iż udowodnienie winy oskarżonego  spoczywa na oskarżeniu. Przy czym można wydać na najlepszego adwokata ale jeśli nie było przesłanek przestępstwa to tylko zawracanie głowy osobie oskarżonej ORAZ UWAGA!  oskarżyciel powinien jednocześnie pamiętać, że osoba, która świadomie występuje z bezpodstawnym oskarżeniem musi liczyć się z podniesieniem odpowiedzialności karnej za tzw pieniactwo. Art 234 kk mówi bowiem: Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inną osobę o popełnienie tych czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

W najgorszym wypadku jeśli doszłoby do cyklu rozpraw sądowych można wytoczyć stronie przeciwnej swój akt oskarżenia wtedy jeśli sprawy łączą się to jest sprawa toczona równocześnie.

środa, 27 sierpnia 2014

Podstawy odebrania władzy rodzicielskiej



„1. Podstawę pozbawienia władzy rodzicielskiej stanowią cztery ustawowe przesłanki , numeratywnie wymienione w KRO, z których każda stanowi samoistną podstawę pozbawienia władzy rodzicielskiej :

1) trwała przeszkoda w wykonywaniu władzy rodzicielskiej . (...) – to taka okoliczność , która według rozsądnego przewidywania będzie trwała przez długi czas, nie dający się ustalić, albo trudny do przewidzenia, ale obejmujący długotrwały, z reguły wieloletni okres. Jako przykłady takich stanów można przytoczyć: zaginięcie tego z rodziców, co do którego sąd orzeka pozbawienie władzy rodzicielskiej, jego wyjazd na stałe lub nawet na czas nieokreślony za granicę, połączony z całkowitym brakiem zainteresowania dzieckiem, umieszczenie w zakładzie karnym w celu odbycia długotrwałej kary, umieszczenie z powodu nieuleczalnej choroby w zakładzie leczniczym. (...);

2) nadużywanie władzy rodzicielskiej oznacza stosowanie najdrastyczniejszych form przemocy fizycznej lub psychicznej przez rodziców, w szczególności nadmierne karanie, zwłaszcza cielesne, (...), zmuszanie dziecka do nadmiernej pracy w domu lub do pracy zarobkowej, wychowywanie dziecka do przestępczego procederu, doprowadzenie przez brak dbałości do nagannego zachowywania się dziecka w szkole i do złych jego postępów w nauce, pozbawienie dziecka jego naturalnego środowiska rodzinnego i bezpośredniej pieczy drugiego z rodziców przez bezprawne zatrzymanie go u siebie (...), zamieszkanie wraz z dzieckiem z nowym partnerem, jeżeli taki układ wywiera niekorzystny wpływ na wychowanie dziecka, rozpijanie dziecka i wiele innych zachowań, które nierzadko stanowią przestępstwo w rozumieniu przepisów KK;

3) rażące zaniedbywanie obowiązków względem dziecka oznacza skrajne przypadki zaniechania przez rodziców oznacza skrajne przypadki zaniechania przez rodziców realizacji podstawowych czynności, warunkujących prawidłowy rozwój dziecka. W szczególności uchylanie się od świadczeń alimentacyjnych, porzucenie dziecka, dopuszczenie się przebywania dziecka w okolicznościach niebezpiecznych dla zdrowia i inne;

4) (...).
W razie stwierdzenia występowania choćby jednej z przesłanek sąd obligatoryjnie wydaje postanowienie o pozbawieniu władzy rodzicielskiej”.

środa, 6 sierpnia 2014

Mapa drogowa zmian w Kodeksie rodzinnym - zapraszam do podpisywania petycji

file:///C:/Users/Robcio/Downloads/Mapa%20Drogowa%20%20(1).pdf


Mapa drogowa opracowana przez grono osób doświadczonych osobiście oraz zainteresowanych problematyką rodzinną oraz prawami dziecka do obydwu rodziców, a nie faworyzowaniem matek jako rodzica bez względu jakim są człowiekiem. Próba wprowadzenia zmian w prawie rodzinnym, które niezmieniane od 50 lat (Kodeks rodzinny) jest nie adekwatne do rzeczywistości.

Zapraszam do podpisywania petycji, trwa to zaledwie kilka minut.

http://www.petycjeonline.com/zmiany_w_prawie_rodzinno-opiekuczym

środa, 11 czerwca 2014

Złudny świat Dulskiej

Życie toczy się dalej. Toczy się, ale u Dulskiej prowizorka trwa. Dni upływają, miesiące, lata (od rozwodu), jednak nienawiść nie maleje, baaaa odkąd ten "skurw........." śmiał sobie ułożyć życie, bez pozwolenia Dulskiej, pomimo jej proroczych wróżb to ten czas stanął dla niej w miejscu, nie potrafi zrobić kroku do przodu w swej własnej historii życiowej. 

Co z tego, że jest "Ktoś" ( no musi być , trzeba pokazać koleżankom), ale co z tego jak to nie to. Mierzi strasznie szczęście innych oj mierzi. "Ktoś" się łudzi (panie "Ktoś" radzę przeczytać historię Dulskiej oraz aspekty "Ofiary" w jednym z postów i..... niech pan ucieka gdzie pieprz rośnie dopóki nie jest za późno).
Chęć podporządkowania dzieci nie powiodła się. "Ktoś" pewnie wcześniej czy później jeśli nie urwie się ze smyczy, to pewnie zostanie wykopany bo się znudzi a co? Dlatego broń Boże "Ktosiu" -  biedaku już Ci współczuję..................

Prowizorka to też liczne wyjazdy konferencyjne, cóż pani "dyrektor" jest bardzo potrzebna, więc specjalnie dla niej wydłużany jest czas konferencji, albo terminy padają na weekendy. Ale co, siorka nie pomoże w potrzebie? Nie łyknie drobnego kłamstewka? Ależ pomoże, a my kochasia siup i wyjazd (kłamstewko wychodzi z wora, przyjaciele niechcący zdradzają podstęp heheh). Córcia wtedy nawet nie musi chodzić do szkoły, a po co. Po co się tym przejmować - a w ogóle jakiś obowiązek szkolny istnieje dla Dulskiej??? Nie, ona ma swój nakreślony rodzaj dobra dziecka (UNIKATOWY). Przykładowo: teraz możesz iść do tego złego tatusia, bo tatuś jest niedobry wiesz?, ale idź bo mamusia chce iść się zabawić więc dzisiaj jesteś pod jego dobrą opieką, ale za dwa dni znowu tata będzie brzydki. Mamusia w imię dobra dziecka opowiada również o swoich przeżyciach seksualnych (prehistorycznych bo z byłym mężem) - zdziwko? - tak, tak, to pewnie też w imię dobra dziecka, do tego jeszcze miesza się w swoich "zeznaniach" bo raz mówi "co żeśmy robili na tym stole" podczas gdy już zapomniała, że kilka dni wstecz powiedziała "z ojcem to ja uprawiałam seks może z dwa razy w trakcie całego małżeństwa. Ja nie chciałam".  Brak słów? I owszem. Ale cztery ściany wszystko przyjmują nieprawdaż?

Najgorsze przewinienie pani Dulskiej? hmmm tak się zastanawiam bo można oceniać jej zakłamane postępowanie, ba można nawet podziwiać, że potrafi tak manipulować, że większość otaczających ją osób wierzy - to też sztuka! Wmawianie dziecku, że dla ojca najważniejsze są alimenty , których o ironio nie dostaje, bo matka wg swojego pojęcia o "dobru dziecka" nie czuje się w obowiązku w dobrowolnym łożeniu na dziecko.  Wg mojej opinii największe przewinienie mamusi Dulskiej jest przewinieniem na dzieciach, to że alienuje dzieci od ojca (tak, nazywanie ojca wulgaryzmami, oczernianie go, oskarżanie o wymyślone zdrady to też alienacja rodzicielska), oraz to, że robi wszystko aby wzbudzić poczucie winy (nie widząc jej u siebie, no jak to ? ja winna, kochająca Dulska?). Nie baczy, że dziecko będzie kiedyś dorosłym, partnerem, rodzicem - pytanie jakim z takimi wzorcami? 

wtorek, 29 kwietnia 2014

Sprawa Romana Habraszewskiego

Odsetek ojców, którzy wygrywają w sprawach rodzinnych jest masakrycznie niski, muszą to być sprawy ewidentnie na "korzyść" ojca. Najczęściej jednak dzieci są elementem przetargowym. Rodzic, który ma zasądzone widzenia z dzieckiem jest bezradny wobec drugiego rodzica (najczęściej matki) która alienuje go od dzieci bez podstaw nie zastanawiając się jaką krzywdę robi dzieciom. Mimo tego, że sprawa Romana nagłaśnia się coraz bardziej, jest to wciąż nie wystarczające. Co daje karanie mandatami, które są tak niskie, że nie nie powodują respektowania prawa przez drugą stronę. 

 Nie wypowiadam się na temat sprawy rozwodowej,  gdyż nie znam spraw prywatnych tej osoby na tyle i tylko z opowieści jednej strony. Ale nie w tym rzecz, rzecz w tym, iż nie są respektowane zasądzone przez Rodzinny Sąd prawa ojca, prawa które są też prawem dzieci do widzenia się z ojca. W programie Express Reporterów pan reprezentujący Sąd wyraźnie rozbawiony stwierdza, iż " nie sąd zabrał dzieci więc jak sąd ma oddać". Czy naprawdę nie ma sposobu na egzekwowanie takich praw???


 Zapraszam tutaj: http://www.ngopole.pl/2014/04/28/slomka-realnie-pomozmy-bohaterskiemu-ojcu/



czwartek, 24 kwietnia 2014

(Każdy) ma w otoczeniu Dulską - czyli ciąg dalszy satyry o cudownej mamusi

Jeśli śledzicie wszystkie posty to znacie doskonale mamusię Dulską - bliską siostrę mamusi właścicielki. A może właścicielka i Dulska to to samo? hmmm, przecież postawy mogą się zawsze delikatnie różnić, ale generalnie cechy główne i założenia postępowania są podobne: zniszczyć drugiego człowieka po rozwodzie, nacechowując swoją postawę dobrem i obliczem pokrzywdzenia (dziwnie napisane ale dokladnie o to chodzi), a kartą przetargową w tej sytuacji najlepszą są dzieci . Dulskie zawsze są  ofiarami przemocy, ofiarami zniesławienia, ofiarami niesprawiedliwości. Wszyscy je krzywdzą. A przecież prawo do krzywdzenia mają tylko one! Ok, będę pisać w liczbie pojedynczej......

Więc, mamusia Dulska jest zdecydowanie "Ofiarą" (opis typowej "ofiary" możecie przeczytać w jednym z postów wcześniej, zresztą świetny - zaznaczam, iż nie mój). Otóż mamusia jest krzywdzona przez wszystkich: przez eks, przez inne kobiety, przez dzieci, przez urzędników państwowych - generalnie wszyscy Ci którzy zauważają, że jej postępowanie nie jest dobre, lub mają zwyczajnie inne zdanie niż Dulska są PRZECIWKO. Biedna mamusia skarży się na niesprawiedliwość we wszystkich instytucjach, no cóż wszyscy się mylą na temat dobrej mamusi. Ups nie wystarczy się popłakać jak przy koleżankach i tak jej nie dali wiary, jak mogą (ja dodam- może zbyt inteligentni by uwierzyć w mamusi manipulację) ????? Jakże są stronniczy, przecież to własnie mamusia Dulska jest biedna, a przecież jest TAKA DOBRA, KOCHAJĄCA, a ona/ on jest zły BARDZO ZLY czy tego nie widzą?  

Ona/on ma inne zdanie niż mamusia Dulska - ooooooooooo trzeba się zemścić, ci którzy mają inne poglądy są z natury ŹLI! Mamusia Dulska jest pieniaczem i hipokrytką. Choć sama nie życzy sobie mówienia o niej krytycznie, to przewrotnie z doskonałą łatwością potrafi rzucać obelgi  w stronę swojego byłego partnera i jego rodziny, obrażać wulgaryzmami innych. No jak to, jej nie wolno???

  Dulska ma straszliwe kompleksy co do swego wyglądu i choć stara się udawać i podkreślać, że jest zadowolona z siebie, to płacze w poduszkę z powodu swoich licznych niedociągnięć w naturze, nadrabia je i zasłania drogimi ciuchami i nadmierną dbałością o wygląd codzienny. Ktoś powiedział, że mamusia nie jest ładna? siup go do sądu - bo przecież to nieprawda, a ten ktoś wygląda jak wieśniara i źle się ubiera - cóż za hipokryzja. 

Dulska robi wszystko dla dobra dziecka.... hmmm nie źle napisane: pod pozorem dobra dziecka i choć w wielu sprawach będzie sama sobie zaprzeczać to będzie ten slogan powtarzać w kółko "dla dobra dziecka". Wyrzucając dziecko z domu też pewnie powtarzała ze robi to dla dobra dziecka. Ale nie nie nie -  oficjalna wersja jest taka, że dobra mamusia walczy bo dziecko ma problemy psychiczne (zresztą jak wszyscy, którzy z Dulską się nie zgadzają) i zostało z manipulowane! Tak, słuchajcie to jest intryga przeciw Dulskiej!!!!! Uczestniczą w niej nie tylko zły ojciec, ale macocha, urzędnicy, a najgorsi są stronniczy sędziowie i kłamiąca kuratorka, którzy twierdzą, że dziecko ma lepsze warunki wychowawcze i spokój tam niż u Dulskiej.

Oj i znowu deprecha i porady psychologa, bo wszyscy się nade mną znęcają. Bidulka. Co tu wymyśleć: sąd, sprawa, donos, co by tu jeszcze? Etap myślenia, zemsty, zemsta jest słodka...

A JA SIĘ PYTAM - DO JASNEJ CHOLERY! MOŻE ZAJĄĆ SIĘ SWOIM "SMRODEM" (czytaj psychiką) W DOMU I SWOIM ŻYCIEM, TAK ABY UŁATWIĆ CHOCIAŻBY SWOIM DZIECIOM ŻYCIE????? nacisk na DZIECI!

 Odniosę się do tematu - rozejrzyjcie się wokół: czy nie ma takich Dulskich wokół was? zastanówcie się na podstawie całej opowieści o Dulskiej czy wasza koleżanka, była dziewczyna, były facet (tak FACET też moze byc Dulską!, np tzw dawca), nie ukrywa prawdziwej twarzy pod zwykłymi pozorami: bycia super, zajebistym człowiekiem??? Czy krzywdzi innych w imię wyimaginowanych wartości, celów (np dla dobra dziecka krzywdzi samo dziecko!), a tak naprawdę chodzi mu/jej o stwarzanie pozorów o stworzenie ładnego obrazka na zewnątrz? Zastanówcie się czy osoba, którą wszyscy krzywdzą: była partnerka/partner, koleżanka która miała inne zdanie, niesprawiedliwe sądy, nie wiem co jeszcze: policja/ kuratorzy/ NAWET DZIECI!!! czy  nie jest typową Dulską a wy uwierzyliście w ten ładny obrazek?

Życzę każdemu życia bez Dulskiej (sobie również), pozdrawiam i miłego dnia

Materiały dla osób dotkniętych przemocą

Podaję linka do strony:

http://ms.gov.pl/pl/dzialalnosc/przeciwdzialanie-przemocy-w-rodzinie/informator-dla-osob-dotknietych-przemoca-w-rodzinie/

A na niej opracowania, wzory dokumentów itd

niedziela, 20 kwietnia 2014

Osobowość paranoiczna - pieniactwo

Analizując sytuacje moje oraz znajomych, racje obu stron, oraz powody dlaczego ludzie nie potrafią się często dogadać w bardzo prostych i oczywistych sprawach, trafiłam na bardzo ciekawy blog - w sumie przypadkowo, przeglądając artykuły o sprawach w Sądzie, ich uczestnikach, problemach oraz  tzw. pieniaczach.

Do tematu pieniacza można podejść w różny sposób, np poprzez analizę art 234 Kk, ale niech się zajmą tym prawnicy. Mnie zainteresowała postawa takiej osoby, analiza postępowania.


Kim jest pieniacz? wg Słownika Języka polskiego
1. «częste wytaczanie spraw sądowych, zwłaszcza z błahego powodu»

2. «chorobliwa skłonność do dochodzenia rzeczywistych lub urojonych krzywd»


Od razu podaję pełne źródło cytowanych poniżej interesujących treści: http://www.blogpsychologiczny.pl/2013/01/pomiedzy-awanturnictwem-wyuczona.html, polecam tym, którzy lubią dłuższe ale bardzo ciekawe teksty.
(podkreślam, iż autor jest psychologiem, który pełnił funkcję psychologa sądowego w przeszłości i opiera swoje analizy na doświadczeniu).

"W używanym obecnie w Polsce podręczniku „Klasyfikacja zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania w ICD – 10” znajdujemy opis jednostki diagnostycznej określanej jako „osobowość paranoiczna”, nazywana także pieniaczą, fanatyczną i jeszcze inaczej (w psychologicznej i psychiatrycznej praktyce klinicznej często spotyka się określenie „osobowość paranoiczno – pieniacza”). 



Objawy to (komentarze po dwukropku - W.I.): 



a. nadmierna wrażliwość na niepowodzenie i odrzucenie: chodzi o wyolbrzymiony rozmiar emocji występujących w odpowiedzi na sytuacje, w których pacjent czuje, że odniósł osobistą porażkę lub że został zlekceważony przez partnera (partnerów) jakiejkolwiek interakcji o charakterze społecznym. Porażka urasta więc do rozmiaru klęski, rzekome zaś odrzucenie spostrzegane jest jako skandaliczna obraza i niewybaczalna krzywda.

  

b. tendencja do długotrwałego przeżywania przykrości, np. niewybaczania krzywd, niesprawiedliwości i lekceważenia: pacjent miesiącami przeżuwa negatywne uczucia, a pojawiające się emocje są silne i niezwykle trwałe (mówimy wówczas o tzw. zaleganiu uczuć).

     

c. podejrzliwość i stała tendencja do zniekształcania codziennych doświadczeń poprzez błędne ujmowanie obojętnych lub przyjaznych działań otoczenia, jako działań wrogich czy pogardliwych: jest to właściwy sens i istota nastawienia paranoicznego. Wszelkie podejmowane działania innych osób pacjent skłonny jest odbierać jako atak lub zagrożenie. Czasami w efekcie wykształca potocznie kojarzące się z pojęciem „paranoja” przekonanie, że „wszyscy są przeciwko niemu”.  



d. prowokujące do walki, sztywne poczucie własnych praw, niewspółmierne do potrzeb wynikających z aktualnej sytuacji: chodzi tu o cechę zewnętrznie przejawiającą się wygórowanymi reakcjami w odpowiedzi na spostrzegane jakiekolwiek (realne lub nie) zagrożenie własnego dobra, ponieważ pacjent jest wyjątkowo silnie skoncentrowany na własnych prawach i szczególnie negatywnie odbiera wszelkie przypadki ich naruszania. 

  

e. nawracające, nieuzasadnione podejrzenia dotyczące wierności seksualnej współmałżonka lub partnera seksualnego: sens chyba oczywisty, objaw właściwie nieistotny z punktu widzenia tego artykułu. 



f. tendencja do nadmiernego przeceniania własnego znaczenia, wyrażająca się utrwaloną postawą ksobną: postawa ksobna polega na odnoszeniu do własnej osoby wszelkich, czasem zupełnie niewinnych czy przypadkowych, pojawiających się w otoczeniu treści. Typowym przykładem jest obecne u pacjenta przekonanie, że incydentalnie napotkane osoby, śmiejące się z czegokolwiek w rzeczywistości z pewnością śmieją się z niego (lub rozmawiające o czymkolwiek – rozmawiają o nim). Osoba z nastawieniem paranoicznym wyróżnia się także często przekonaniem o własnej wyjątkowości – przebywając w szpitalu domaga się więc specjalnych względów, na przykład tego, by zajmował się nią wyłącznie ktoś z tytułem naukowym itd.     



g. pochłonięcie nie potwierdzonymi, „spiskowymi” wyjaśnieniami wydarzeń dotyczących zarówno bezpośrednio pacjenta, jak i całego świata: pacjent o cechach paranoicznych wykazuje czasem wyjątkowe upodobanie do wszelkiego rodzaju spiskowych interpretacji historii czy jakichkolwiek bieżących wydarzeń. Czasami buduje własną, mniej lub bardziej sensowną koncepcję funkcjonowania opresyjnej rzeczywistości. Tego typu przekonania często przez wiele lat ukrywa, na co dzień w większości sytuacji funkcjonując zupełnie poprawnie.     



W tym miejscu warto wspomnieć o dość cienkiej granicy pomiędzy zaburzeniami osobowości a chorobą psychiczną. Osobowość paranoiczna nie oznacza występowania zaburzeń psychicznych o tym charakterze, pamiętać jednak należy o płynnym charakterze różnic pomiędzy punktami na osi zdrowie – choroba psychiczna. Pacjent zaburzony (chorujący) psychicznie to osoba, u której nastawienie paranoiczne nosi znamiona objawu psychotycznego. System urojeniowy ma wówczas postać utrwalonej i rozbudowanej struktury, a same urojeniowe przekonania determinują treść i formę życia chorego w sposób znacznie utrudniający lub uniemożliwiający mu normalne, codzienne funkcjonowanie. W przypadku zaburzeń osobowości możemy mieć do czynienia z różnym nasileniem wymienionych objawów i warto pamiętać, że nie u każdego pieniacza można zaobserwować je wszystkie....."
"Liczba krzywd spotykających pieniacza na co dzień jest cokolwiek nienaturalna. Każdemu z nas zdarza się czasem ponieść porażkę lub doznać pewnych nieprzyjemności ze strony otoczenia. Nad większością takich zdarzeń szybko przechodzimy jednak do porządku dziennego, zwykle stosując najprostsze strategie racjonalnej interpretacji zaistniałej sytuacji. Wiadomo, że życie nie jest idealne, a czyjeś niesympatyczne czy wrogie zachowanie nie zawsze wynika ze złej woli i chęci krzywdzenia – czasami jest po prostu wypadkową różnych, nawet trudnych do zaobserwowania czynników o charakterze sytuacyjnym. Pieniacz jest osobą wyjątkowo narażoną na wszelkie złośliwości i akty agresji. Godzinami opowiadać może o spotykających go złośliwościach i zniewagach, atakach i pomówieniach, zaczepkach i prowokacjach, a przy okazji charakterystycznym jest, że odpowiedzialnością za rozwój sytuacji obciąża zawsze intencjonalnie działające osoby, przyczyn wszelkich zaistniałych sytuacji doszukując się w ludzkiej złośliwości, agresywności i wrogim nastawieniu. "
Rewelacyjny tekst  Wojciecha Imielskiego (z szacunku do pracy autora nie kopiuję całości), ale reklamuję do przeczytania - blog Moja Psychologia. 
 

środa, 16 kwietnia 2014

Mój blog

NIGDY NIE ZWĄTPIŁAM - blog będzie istniał, nie wiem skąd pomysł w którymś z komentarzy czytelników, że mogłoby być inaczej. Główne założenie bloga może brzmi górnolotnie - pomoc innym (oczywiście w miarę możliwości) w potyczkach dnia codziennego. Tak, być może górnolotnie ale na podstawie własnego doświadczenia oraz potyczek ludzi z otoczenia oraz Stowarzyszenia, wskazanie drobnych rad, przedstawiam prawdziwe oblicze świata i niektórych grup ludzi, staram się wskazywać sprawdzone działania (tylko sprawdzone gdyż nie jestem prawnikiem), podaję wzory pism po to żeby ludzie zagubieni w nietypowych sprawach znaleźli wszystko co dotyczy jednej sprawy w jednym miejscu. Niestety nie zawsze jest to możliwe. Blog miał i ma czynić więcej dobrego niż kontrowersji, ale tyle co osób tyle różnych opinii. Również mam prawo do swoich opinii i takie będę publikować. Tym bardziej, że mamy konstytucyjną wolność słowa i dopóki nikogo imiennie nie znieważamy i nie obrażamy oraz dopóki piszemy prawdę to my blogowicze mamy do tego prawo.


czwartek, 3 kwietnia 2014

Mamusia - właścicielka

Mamusia - właścicielka.

Dziecko dla Właścicielki to po pierwsze element przetargowy, po drugie własność, którą uzurpuje sobie rządzić nie licząc się z jego uczuciami, a potem decyzjami. W myśl zasady matka jest najlepsza dla dziecka, jej zdanie jest również najlepsze, a przede wszystkim nie do odrzucenia. Idąc dalej jeśli ktoś ma inne zdanie (łącznie z dzieckiem) jest bardzo złą osobą, znęcającą się nad mamusią - właścicielką, która zawsze postępuje w myśl jej wymyślonego, tylko dla niej jasnego 'dobra'. Dziecko ma drugiego rodzica? Ah niemożliwe. Ojciec? a co to za twór? A fe - wyrzucić z życia, z pamięci. Facet przecież nie ma uczuć, praw, to po co dziecku ojciec, mamusia - właścicielka wystarczy.

Czym różni się typowa mamusia - właścicielka od mamusi Dulskiej? Mamusia właścicielka zrobi wszystko, aby nie dopuścić dziecka do ojca. Mamusia Dulska będzie straszyć, że tatuś nie zobaczy dzieci za karę, ale  jej próżność polega też na tym, iż w końcu chętnie przekaże dziecko, musi np. spotkać się z "chłopakiem", więc dziecko wtedy przeszkadza, a sypialnia powinna być pusta no to myk wtedy biegnij to tatusia masz  okazję. Czasami cechy Właścicielki i Dulskiej się splatają, bo przecież Dulskie jak i właścicielki uważają, że tylko ich zdanie jest najważniejsze i tylko ich zdanie się liczy. Jednak pokazuję te najbardziej charakterystyczne cechy.

Ojciec? A czym jest ojciec? Warto się z nim liczyć? Ojciec to taki element zbędny. Pewnie zmarnował jej życie, więc niech dziecko też go znienawidzi. Trzeba więc wmówić dziecku, że choć było szczęśliwe jak tata był z nimi to tata jest zły, bo bił co jeszcze? w modzie ostatnio jest molestowanie? Kto ma już duże dziecko, ma o tyle szczęście, że taki nastolatek widzi jaka jest prawda i sam potrafi ocenić kto naprawdę jest w porządku. Kilkulatek faszerowany takimi opiniami z czasem zaczyna wierzyć.

 Co radzą ojcowie ze stowarzyszenia Dzielny Tata? Nagrywać, zapisywać, tak aby za kilka lat móc udowodnić dziecku, jaka jest prawda. Np, że tata walczył o spotkania, ale mamusia uznawała, że nie powinni się widywać. Ojcowie opisują sytuacje, gdy mają zasądzone widzenia przez sąd, ale mamusia nie zgadza się i mimo wizyt, na które jeżdżą niczym na widzenia po kilkaset kilometrów mamusia nie pozwala "udostępnić" swoją własność jaką jest dla niej dziecko. Totalnie olewają wyroki sądowe, wizyty policji. Policja jest wręcz bezradna, gdyż co, można ukarać właścicielkę mandatem i co z tego. Mandacik zapłaci się z alimentów i po sprawie. Taki tata to tatomat - ważne czy płaci w terminie alimenty. No i walczyć, nie poddawać się, Sądy pomimo, iż dużo trudniej mężczyźnie wygrać w Sądzie Rodzinnym, panuje wręcz przekonanie, że facet nie ma szans. Faktycznie facet  dużo bardziej musi udowadniać swoje racje , ale coraz częściej spotykam się z wpisami w grupie, że kolejny ojciec wygrał w sprawie rodzinnej, także da się. No i korzystać z pomocy Stowarzyszeń, każda ma strony w internecie. Radzić się, pomagać sobie wzajemnie. 

Odpierając atak, że znieważam kobiety sama kobietą będąc. Zaznaczam, że uważam, iż jak wszyscy ludzie są dobrzy i źli, tak i kobiety są postępujące dobrze i źle. Mężczyźni źli i dobrzy. Nie uważam, że każdy ojciec jest dobry. Obiecuję, iż napiszę post o ojcu - dawcy. Uważam jednak, że dziecko powinno mieć dwoje rodziców. Oczywiście pomijam fakt, gdzie ojciec faktycznie był tyranem i nie powinno dopuszczać się takiego mężczyzny do rodziny - to są karalne, nieliczne przypadki. Opisuję normalne sytuacje, które poprzez działanie takich kobiet stają się co najmniej chore. W nienawiści za nieudane życie małżeńskie karzą nie tylko tych mężczyzn, ale zapominają, że dobrem dziecka jest posiadanie obydwu rodziców, nawet po rozwodzie, gdzie te kontakty i tak są trudne, to po co je bardziej utrudniać.

Będących w trudnej sytuacji ojców zapraszam na:

 http://www.slsopo.org/


Będę wklejała anonimowo wszystkie opisy  "właścicielek" przysłane przez ojców (np w grupie DT) i nie tylko  , które otrzymałam , można też po prostu wstawiać w komentarzach, dzięki za odzew :)

I.  "Właścicielka dzieci" - wspaniałe określenie, idealnie opisuje osobę.
Cechuje ją bardzo ciekawy rodzaj podwójnej moralności oraz niebezpiecznej psychozy. 
Podwójna moralność polega na tym, że ustawicznie, od 6 lat, konsekwentnie narusza postanowienia s
ądu o "współdzieleniu władzy rodzicielskiej" - nie informując o sytuacji dzieci, nie informując o ich planach, nie konsultując decyzji rodzicielskich (łącznie z posłaniem syna do lekarza psychiatry i faszerowania go lekami psychotropowymi).
Jeżeli chodzi o wakacje, to ojciec dostaje informacje o tym, dokąd dzieci jadą i łaskawie dostaje ostatni tydzień sierpnia.
Wydatki na dzieci rozliczyła w ciągu 6 lat RAZ - i to w sposób absurdalny (dzieci wydają np. 50 zł miesięcznie na pastę do zębów, a ja sobie nie przypominam, żebym spłodził rekina).
Jednocześnie konsekwentnie i histerycznie dochodzi należnych alimentów - tym silniej, im gorsza jest sytuacja ekonomiczna ojca.
Niebezpieczna psychoza polega na absolutnym przekonaniu, że robi to wszystko dla "dobra dzieci".



 
II.1. Kiedyś zacytowałem dziecku Wilde'a: "W innych ludziach najbardziej nienawidzimy własnych wad". Kiedy syn zacytował to przy swojej właścicielce, skwitowała to "Kolejne mądrości tatusia".
2. Dałem dzieciom pastę do zębów bez fluoru - na próbę, dla ochrony szyszynki. Właścicielka wyrzuciła ją do śmieci, że słowami "Kolejne spiskowe teorie tatusia"
3. Były urodziny syna. Czternaste. Zażyczył sobie bluzę skejtową z wizerunkiem półnagiej modelki i napisem "girls love skaters". Następnego dnia dziecko zadzwoniło z informacją, że właścicielka kazała oddać prezent. A mąż właścicielki przy dziecku nazwał jego ojca "pojebem". 
Chcesz więcej? Bo mnie się właśnie przelało i mogę tak godzinami.





 III. Temat prezentów: 1. Upiekliśmy z Maluchem ciasteczka dla "mamy" z okazji dnia matki, Maluch była taki szczęśliwy, że daje jej taki prezent, za tydzień Maluch powiedział nam, że mama po powrocie do domu wyrzuciła ciasteczka....
 2. kupiliśmy maluchowi spodnie dresowe z obniżonym krokiem, bardzo je lubił, pojechał raz w tych spodniach do włascicielki i ta powiedziała do niego, ze wyglada jakby kupe zrobil - maluch wiecej razy spodni tych nei zalozyl... 
3. jak maluch, cos u nas dostal np koparke za tydzien przyjezdzal z taka sama zabawka lub wieksza 


IV. Czlowiek czyta takie rzeczy i mysli ze to tylko w filmach. Samo zycie. Dopoki nie spotkalam takiej matki ktora ja nazwalabym Pani i Wladca samej mi sie to w glowie nie miescilo. Najgorsze jest to nasze prawo ktore chroni matki na kazdym kroku lamiace prawo niby dla dobra dziecka a ojca traktujac wylacznie jak dawce nasienia i bankomat. Na szczescie samo zycie odplaca potem czesto takim matkom bo co zasiejesz to zbierzesz. Bo jak mozna dobrze wychowac dziecko wyznajac pieniadz jako jedyna wartosc? Jak mozna nauczyc dziecko uczciwosci samemu klamiac. A na szacunek trzeba sobie zapracowac ale nie krzykiem i wyzwiskami. Milo sie Ciebie czyta Sonia tym bardziej ze to o czym piszesz jest nam bardzo bliskie....